.

.

środa, 11 czerwca 2014

Siostra Pustki część II

...Poszłam do swojego pokoju. Nie zapalając światła ruszyłam przed siebie. 
Fuuuuuckk ! - krzyknęłam nagle, potykając się o sztalugę i wdeptując w czarną farbę. Dopiero co się umyłam kurwa ;-; !...Nie miałam już siły na nic dzisiaj. Usiadłam na parapecie, padałam fizycznie a mimo to sen nie przychodził.  Próbowałam zasnąć. Ale nic z tego. Tę noc, całą spędziłam siedząc na parapecie i wpatrując się w migoczące nade mną gwiazdy. Znaczy.. Prawie całą nie mam pojęcia kiedy przysnęłam, ale budzik obudził mnie swoim hałasem tuż przed siódmą.

 ...Minął tydzień od tamtego wydarzenia, a stało się w nim coś niezwykłego... 

Co prawda w wiadomościach nie trąbiono już o dziewczynie. Temat zanikł. Przecież to tylko jakaś 'psycholka'..
Środa zleciała normalnie. Nic dziwnego się nie zdarzyło pomijając fakt, że dostałam piątkę ze sprawdzianu, na który gówno - za przeproszeniem- umiałam.. 
W czwartek wszystko się zaczęło.
Wracając do kamienicy, jesienna pogoda dawała się we znaki.. Znowu lało.. Idąc szybkim krokiem - aby jak najprędzej znaleźć się w ciepłym pomieszczeniu - włosy zwiewały mi na oczy.. W uszach miałam słuchawki z muzyką na full. Byłam jak gdyby odłączona od rzeczywistości.. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka ! - I oboje wywróciliśmy się na chodnik. Jego oczy były opuchnięte. Wyglądało na to że płakał... Długo płakał.. 
Nie chciałam się mieszać.. W końcu był mi nieznajomy, a po raz pierwszy go widziałam. 
Pomogłam mu wstać, podając rękę. Z jego kieszeni wypadła mała wygnieciona karteczka i 5o złoty.. Schyliłam się po raz drugi i podałam, mówiąc 'proszę, to Twoje'... Chłopak uśmiechnął się, lecz było widać jego przygnębienie..
Nie wytrzymując - zapytałam. Jak masz na imię ?
Odparł - Michał..
Zamarło mi serce... Przypomniało mi się, że 19-nastolatka wysłała tamtego wieczoru sms'a do jakiegoś Michała...
...Chwila ciszy. Staliśmy jak wryci. Ludzie przechodzili. Jak zwykle obojętni.. Nie widzą smutku. 
Powiedziałam.. Ja Merry. 
Znowu się uśmiechnął pod nosem... 
Czułam, że muszę mu pomóc. Zadałam kolejne pytanie... - Czy coś się stało... Zwróciłam uwagę na napływające łzy do jego szaro-zielonych oczu..
Szybko krzyknęłam. Jeśli nie chcesz, nie mów!
Michał powiedział jedno krótkie zdanie. "Idę na cmentarz" 
...Pomyślałam 'i tak nie mam nic do roboty, może dotrzymam mu towarzystwa.'...Spytałam. "Mogę iść z Tobą?"
Chłopak powiedział, że przecież mnie nie zna, a ludzi nic nie obchodzą "zwyczajne" problemy innych..
Odparłam, że mimo że Cię nie znam czuję iż muszę iść z Tobą. Nie wiem dlaczego. Ale to czuję.
Powiedział że mogę. Więc ruszyliśmy razem..
Rozmawialiśmy..
Nagle doszło do tego..
- Kim ona dla Ciebie była?
- Wszystkim. Była częścią mnie. Umarła..
- (...) Współczuje Ci. Ja straciłam przyjaciela, On żyje. Ale nie dla mnie - odpowiedziałam.
- ...Widziałam ją w autobusie dzień przed tym. Co się stało.
Chłopak zaczął płakać, po czym rzekł ; Napisała mi sms'a dzień wcześniej o treści - wyciągnął telefon i zaczął czytać - "Kochanie jesteś dla mnie wszystkim. Kocham Cię. Ale czy zrobisz dla mnie wszystko? Czy ufasz mi? ...Jeśli tak to jutro nie przychodź do mnie. Nie dzwoń, ani nie pisz. Jeśli wytrzymasz jeden dzień be zemnie już nigdy Cię nie opuszczę..."
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. On kontynuował.
- Tego dnia późnym wieczorem podcięła sobie żyły. A obok niej na ziemi leżała ta karteczka która przed chwilą wypadła mi z kieszeni... Napisała. 
"Udało Ci się :) ..Kocham Cię :* Teraz codziennie tak rób, widzę że potrafisz. Miś.. Nie potrafiłam już żyć, w końcu czuję się wolna.."
Teraz i ja się popłakałam. 
Teraz i ja czułam jego ból..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz